To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
bestofwhisky.pl
Forum koneserów i pasjonatów | Hejtujemy od 2005 roku

czyli 'niewiele pamiętam ale...' - Lagavulin 16 y.o.

StachuK - Nie Lis 26, 2006 10:29 am
Temat postu: Lagavulin 16 y.o.
Wczoraj obok Macallana 15.y.o. pojawił się u mnie Lagavulin 16.yo .Oczywiscie

ciekawilo mnie czym sie różni od Macallana.Zapach ma znacznie konkretniejszy intensyw

niejszy.Wsadzając nos do obu szyjek w Macallanie czuje się łagodne owoce, a w

Lagavulinie ogromną moc oczywiscie nie potrafię tego zapachu przeanalizować tak jak

wy to robicie.Dla porównania wsadziłem nos jeszcze w trzecią butelkę mianowicie

Black Jack (Toorank Distillers -Holandia).Nie,nie- tego Black Jacka nie kupiłem sobie

ale dostałem w prezencie-przecież nie wyrzucę ,stoi w barku.Ale do rzeczy.....

Zapach Black Jacka w porównaniu z tamtymi dno czuje się tylko spirytus i wodę jak

w zupełnie nie przegryzionym trunku.Następnie nalałem sobie Lagavulina i muszę powiedzie

dzieć ,że jak na mój gust jest znacznie znacznie przewyższa smakowo Macallana

Fine Oaka. Co nie znaczy ,że Macallana nie lubię .W Macallanie pełnię smaku odczuwam

przy 3,4-tym łyku.Lagavulin atakuje swą mocą kubki smakowe od razu,a finisz trwa

chyba z godzinę. Jedyny objaw uboczny-pewna pani powiedziała ,że moja twarz wygląda

jak zachodzące słońce,nie pobiegłem do lustra, odczuwałem trochę ciepła na twarzy,

w końcu 70 g 43% trunku musi jakiś efekt wywołać , a wody kapnąłem z 10-15 g .

Czekam na przybycie Highland Park 18, ale nie wyobrażam sobie by mogło być coś

lepszego od Lagavulin 16.

michu - Nie Lis 26, 2006 11:29 am

StachuK napisał/a:
Jedyny objaw uboczny-pewna pani powiedziała ,że moja twarz wygląda jak zachodzące słońce

:mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

StachuK napisał/a:
nie wyobrażam sobie by mogło być coś lepszego od Lagavulin 16

od lagavulin (jednego) lepsze są tylko dwa lagavuliny :mrgreen:

Wiktor - Nie Lis 26, 2006 11:46 am

StachuK napisał/a:
Wczoraj obok Macallana 15.y.o. pojawił się u mnie Lagavulin 16.yo

Bardzo słuszny "progress" :) Gratulujemy wyboru!

StachuK napisał/a:
Zapach ma znacznie konkretniejszy intensywniejszy

I to także racja. Lagavulin jest jedną z najbardziej zatorfowionych whisky, co z miejsca przekłada się na "nos".

StachuK napisał/a:
nie potrafię tego zapachu przeanalizować tak jak wy to robicie

Spokojnie! Każdy na swój sposób "czuje" whisky i ma swój własny sposób na określenie takich wrażeń. Poza wszystkim, każdy z tu obecnych stawiał kiedyś pierwsze kroki... :) :idea:

StachuK napisał/a:
znacznie znacznie przewyższa smakowo Macallana Fine Oaka.

Tak, po trzykroć tak... Jeśli jednak ktoś ma inne zdanie, niech również pisze śmiało. Nie zjemy :D

StachuK napisał/a:
70 g 43% trunku musi jakiś efekt wywołać , a wody kapnąłem z 10-15 g

Hehe myślę, że to uwidoczniła się jednak bardziej rozkosz doznań smakowych niż efekt stricte alkoholowy ;) Przy okazji, polecam spróbować także bez wody.

StachuK napisał/a:
Czekam na przybycie Highland Park 18, ale nie wyobrażam sobie by mogło być coś lepszego od Lagavulin 16.

Czekamy na dalsze relacje. W przypadku w/w konfrontacji głosy mogą być już bardziej podzielone. Czyli zapowiada się gorąca dyskusja... ;)

Rajmund - Nie Lis 26, 2006 1:38 pm

Witaj na forum,

Właściwie to Wiktor napisał już wszystko to, co ja miałem zamiar napisać ;-)
Dodam tylko, że piłem w życiu mnóstwo różnych Macallanów - starych i młodych, oficjalnych i niezależnych, pysznych i jawnie obrzydliwych - i jeśli miałbym wybierać między Lagavulin 16yo, a dowolnym Macallanem, to wybór byłby prosty. Tylko Lagavulin. No, chyba, że jak mówi Michu, dwa Lagavuliny ;-)
A porównanie Lagavulin 16yo i Highland Park 18yo? To trochę tak, jak porównywać obraz olejny do akwareli. I w jednym i w drugim przypadku wszystko zależy od artysty, który trzymał pędzel. A zarówno w przypadku Lagavulin, jak i Highland Park, pędzel trzymał artysta absolutnie najwyższych lotów.

Pozdrawiam,
Rajmund

David - Nie Lis 26, 2006 5:04 pm

Witam,
No i jak tu coś odkrywczego napisać po Wiktorze i Rajmundzie? :?
Może nastepnym razem dacie trochę wiecej czasu na komentarz dla mniej doświadczonych :wink:
Lagavoulin rzeczywiście ociera się o doskonałość, jeśli jej nie uosabia :?: - ale jeśli wyjdziemy z tego założenia, to nie miałoby sensu próbowanie innych whisky - a przeciez chyba o to chodzi :wink: - a warto chociażby dla HP 18yo :D - bo to wspaniała łycha.
Pozdrawiam

Rajmund - Nie Lis 26, 2006 5:10 pm

Wiesz, to wszystko dlatego, że staram się za wszelką cenę pobić Wiktora w kategorii ilości napisanych postów ;-) No i jeszcze trochę mi brakuje ;)

Pozdrawiam,
Rajmund

David - Nie Lis 26, 2006 5:12 pm

Ale mógłbyś chwilę zaczekać i potem napisać siedem postów jeden po drugim :wink:
Pozdrawiam

Rajmund - Nie Lis 26, 2006 5:20 pm

No dobra, załatwione ;-)
Pawcio - Nie Lis 26, 2006 10:00 pm

Lagavoulin to łycha wybitna także ze wzgledu na stosunek jakości do ceny.;))

zwykle whisky tak smakujące kosztują ok 3 razy wiecej;))

Poza tym to Islay a jak wiadomo na islay nie ma bata;))

David - Pon Lis 27, 2006 1:32 pm

Pawciu jak zwykle rzeczowo i konkretnie :D ale biorąc pod uwagę stosunek jakość/cena to nie widzę konkurencji :mrgreen:
Pozdrawiam

Wojciech - Pon Lis 27, 2006 6:09 pm

Jakość do ceny jest super, a poza tym to nie jest koala.
Raz w życiu smakowała mi Caol Ila :shock: i nawet jeszcze jej trochę mam, ale to był wypadek przy pracy :lol:

Pawcio - Śro Lis 29, 2006 5:33 pm

Wojciech, strasznie się silisz chłopie, tylko że odchodzisz od tematu;))[zlosnik]
maro - Śro Lis 29, 2006 8:22 pm

Wojciech chyba chce zdenerwować miłośników Caol Ila.
Dość zachwytów nad Lagawulin 16 yo i Higlandpark, chciałbym dla odmiany kilka ciepłych słów o Laphroaig10 yo, a w zasadzie o wersjach 40%, 43% i 57,3%. Ostatnio miałem przyjemność z tą trójką. Należało by sądzić że to ta sama whisky tylko z różną zawartością wody,ale tak nie jest. Różnią się bardzo nie tylko mocą, ale także smakiem i zapachem. Najbardziej oswojona wydaje mi się wersja 43% w której oprócz torfu i dymu jest jeszcze owocowa słodycz, trochę cytrusów i kwiatów. Laphroaig CS to w porównaniu z nią dzika bestia. Wszystkiego tu więcej, torf i dym zwiekokrotnione, morskie wodorosty i ziemia, albo coś czego nie mogę zidentyfikować, a kojarzy mi się z ziemią. Można by jeszcze dużo dodać, ale najlepiej się ich napić. Bardzo dobre, mocne wrażenia zapewnione.
pozdrawiam

Pawcio - Czw Lis 30, 2006 12:11 pm

Na tema CS też dorzucę swoje 3 grosze.Kupiłem go kilka dni temu i po raz pierwszy zawitał w moim kielichu.Mówie tu o wersji oficjalnej, bo CS od Cadenheads piliśmy już kiedyś w Julianowie.

Pierwsze wrażenia to oczywiście dym i wodorosty,ale mniej niż się spodziewałem. Ogólnie brak w niej tego kopa i agresji którego oczekiwałem, mimo młodego wieku spiryt nie wali po kubasach :mrgreen: do obserwacji kolegi maro dorzucę skórke cytrynową i lekką słonawość.Mniej jodyny i lizolu niz w wersji podstawowej.Pije sie fajnie, średnio długi finisz w którym narasta stężenie dymu ;0 po tej whisky już tylko Caol Ila 4200 days old ma szansę sie przebić :mrgreen:

polecam gdy chcemy wypić 1, 2 miarki lub na zakonczenie wieczoru;))

David - Czw Lis 30, 2006 1:48 pm

Mówisz Pawciu, że ta Koala 4200 days to taka mocna rzecz. To musi być w niej tyle dymu, że aż szczypie w oczy :wink: znaczy się trzeba sobie zamówic próbkę :twisted:

Pozdrawiam



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group