czyli best of coś-tam ;-) - Zdrada w rodzinie,czyli przyprawianie rogów whisky-kochance.
parominius - Śro Lut 20, 2008 5:24 pm Temat postu: Zdrada w rodzinie,czyli przyprawianie rogów whisky-kochance. Nie raz i dwa zdarzyło się nam zapewne ,że prócz ukochanej whisky do tanga zaprosiliśmy inny trunek.Pochwalmy sie w potokach łez i odgłosach walenia w pierś co jeszcze lubimy wkropić do kielicha...nie bójcie się,Wiktorek też zdradza
Wojciech - Śro Lut 20, 2008 5:49 pm
Na Spotkaniach często się cosik zdarzało Piwo - szczególnie Pawciowe
Rum w Karpaczu (pychota). Porto w Jastrzębiej Górze (też super). Śliwowica w Karpaczu (straszne myślałem, że to woda i pociągnąłem spory łyczek).
A i tequila była, ale o niej to Rajmund może opowiadać Chociaż to może był mezcal (bo robaki były).
Czarek - Śro Lut 20, 2008 5:59 pm
Jeśli whisky to nic innego w kieliszku nie zagości, w sytuacjach niewhiskowych (bywają) - czerwone wytawne, koniaczek, grappa, latem urquel ma się rozumieć, zero wódy we wszelkich znanych mi postaciach (np. drinków, brrr) i mieszania różnych asortymentów, znam konsekwencje .
Wojciech - Śro Lut 20, 2008 6:04 pm
Też znam konsekwencje z młodości Wóda skreślona od dawna.
Z win czerwone wytrawne, białe (całą paleta) + sherry i porto.
Z mocnych trunków koniak i rum. Skazane na zapomnienie grappa i gin
windham hell - Śro Lut 20, 2008 6:04 pm
| Czarek napisał/a: | | Jeśli whisky to nic innego w kieliszku nie zagości, w sytuacjach niewhiskowych (bywają) |
Rakija ,Martini,
| Czarek napisał/a: | | latem urquel ma się rozumieć, zero wódy we wszelkich znanych mi postaciach (np. drinków, brrr) i mieszania różnych asortymentów, znam konsekwencje |
nic więcej dodać nie mogę
Wiktor - Śro Lut 20, 2008 6:06 pm
Ja nie będę zaczynał, bo się Forum przeciąży
parominius - Śro Lut 20, 2008 6:25 pm
1 | Wojciech napisał/a: | | Na Spotkaniach często się cosik zdarzało |
Ha,prysł czar waszej świętości...
| Wojciech napisał/a: | | Rum w Karpaczu |
Uwielbiam rum,ale raczej ciemny(bardziej esencjonalny)
...z mocna herbatą na gorąco lub zimniutki ze zmiksowanymi bananami...i kosteczką mrożonego soku z czarnej porzeczki..
| Wojciech napisał/a: | | Porto w Jastrzębiej Górze (też super). |
No ba!!...stare,cięzkie Porto to jak harem pięknych panienek dla języka...mnóstwo smaku i aromatu..
| Wiktor napisał/a: | | Ja nie będę zaczynał, bo się Forum przeciąży |
Wiktorek,wiem że ci ciężko...ale spróbuj.Wszyskie oczęta zwrócone na ciebie...
Czarek - Śro Lut 20, 2008 6:46 pm
tak jakos pominięty został w moim zeznaniu temat porto i sherry, ale musiałem poznać samak tych nektarów, boć to whiskowa kwestia , lecz na burbony nie mam siły
oj grapa mi sie przymomniała - jakby nie było wódencja, ale jaka
krystian - Śro Lut 20, 2008 6:47 pm
witam
Ostatnio na wyjeździe zmuszony byłem piwo wkropić do kieliszka od wina bo lepszego szkła nie było. Z butelki? Pewnie! ale wiadomo, przy sączeniu również pracuje nos stąd przyjemność z sączenia smacznego piwka była podwójna ; Osobiście nie odmówię Porto, Sherry i czerwonego wytrawnego wina, z przyjemnością skuszę się na własnej roboty nalewkę, dam się poczęstować tak zwaną Swójką ; i nie pogardzę Burbonem, którego przedtem nie próbowałem Jakiś fajny Absynt byłby mile widziany
pozdrawiam > krystian
Czarek - Śro Lut 20, 2008 6:49 pm
| krystian napisał/a: | | mile widziany |
w sumie każdy niebanalny trunek na to zasługuje
windham hell - Śro Lut 20, 2008 7:06 pm
A ja się przyznam Porto i sherry w życiu nie próbowałem ,wogóle wina wszelakie unikałem ,ale muszę przyznac że w Italii czerwone wytrawne całkiem nieżle wchodziło
ukaszu - Śro Lut 20, 2008 7:09 pm
piwko, pszesniczne. czasem lepiej kupic jendo drozsze niz kilka tanaych ale bez wyrazu
i sentyment do lecha pilsa, taki studencki.
tych 40% poszlo za studiowania, oj poszlo.
baileys, kremowe, kobiece ale przyznam ze b fajne w smaku
winko, a wypije ale sie na nich nie znam
giny, rumy etc takze sie przewinely
ah i moj wymysl, tzw zubrzyki |piwo zubr, upijasz. dolewasz zubrowki. samo zlo|
Rajmund - Śro Lut 20, 2008 8:28 pm
| Wojciech napisał/a: | | A i tequila była, ale o niej to Rajmund może opowiadać Chociaż to może był mezcal (bo robaki były). |
Miałem o tym wspomnieć w wątku "Łojenie", ale ugryzłem się w język. Ale skoro Wojciech wyciągnął mnie do tablicy, to już zeznaję. Tak, przychodzi taki moment, właśnie na spotkaniach, gdy zacnych whisky jest multum, że tak naprawdę wszystko nam jedno co w gardło lejemy, nawet czeski Printers smakuje i nie widać różnicy między nim, a zacną Bunnahabhain MMD. A pić dalej się chce, towarzystwo przednie. No i wtedy jak znalazł inne wynalazki, owszem. W Jastrzębiej Górze rzeczywiście wylądowaliśmy w środku nocy w tym cudownym barze czynnym 24h. No i był mezcal jak nic. Lepsze to niż marnować dobrą whisky. Niektórym całkiem całkiem smakowała drugiego dnia rano
A w niedzielę po południu był u mnie Jacek (ten od smacznej whisky) i przyniósł 0,5 Absolutnego Citrona. No i co, miałem wygonić?
Pozdrawiam,
Rajmund
Wiktor - Śro Lut 20, 2008 10:20 pm
Rajmund, a próbowaliście żółtego Absolutnego Absolutnym żółtym zapijać? Dobra jest wtedy zabawa...
Ech, gdyby nie zdrowie które się zepsuło na stare lata, byłbym pociągnął jakąś sympatyczną gawędę w temacie... Jeśli się dobrze zastanowię to łatwiej byłoby mi wymienić to czego nie łoiliśmy, niż odwrotnie. Być może to jakaś słabość do alkoholu jako takiego, uwarunkowania genetyczne, wrodzony defekt, insane in the brain, desperacja, eskapizm, żyłka badawcza - nie wiem
Czasem przeglądam nigdzie nie publikowane notatki z dawnych czasów (pre-internetowych), kiedy skrzętnie odnotowywałem kolejne "zweryfikowane" produkty. Dzisiaj sam nie wierzę, tak ilości, jak i częstotliwości. Wódki polskie zapisane mam niemal wszystkie z tamtych lat (pamiętam że nieraz był problem by znaleźć cokolwiek nowego, nie ta dzisiejsza łatwizna z whisky!), zebrałaby się z tego Baza porównywalna z tą na BOW Albo konkursy piwne gdzie w szranki stawało kilkadziesiąt polskich marek (naraz), kompletne zestawienia ginów, rumów takich i owakich itd. Likiery? Seryjnie - Bols, Dvorzak's, DeKuyper. Pełna metodyka poznawcza Calvados, koniak, tequile, bourbony. Łojenie?... Nie! Ciężka praca
Ale wszystko przemija. Gdzieś ulotniła się werwa, ciekawość, wrażenia zaczęły się powtarzać, nowości zaczęło brakować a człowiek uświadomił sobie, że najwidoczniej wszystkiego już próbował
Potem nadeszła epoka dobrej whisky. Jak i kiedy, temat na inną opowieść... Od tamtej pory nic już nie jest takie samo. Ze słodową whisky nic się nie równa. Kiedy to komuś powtarzam, mówię to naprawdę z pełnym przekonaniem - przekonaniem sfatygowanego weterana
A jeśli mam koniecznie łoić, dalej stawiam właśnie na wódkę. Dobrą, najlepiej ziemniaczaną, czystą wódkę. Taką, która po zamrożeniu nie ma smaku. Żadnego. I wtedy można łoić, że ho ho
Rajmund - Śro Lut 20, 2008 11:00 pm
Przerażasz mnie, Wiktorze
|
|
|