czyli 'dlaczego napisałem whisky dwa razy?' - Podstawki nowe, podstawki stare
JacekBee - Wto Sie 05, 2014 10:12 am
U mnie również wszystko aktualne
Pawloff - Sob Sie 09, 2014 1:15 pm
Jeżeli po spotkaniu będą dostępne poproszę o sample starych edycji Laga, HP i Ardbega.
Tomek1 - Sob Sie 09, 2014 8:01 pm
Ja bym choćby drama tego HP skosztował
Pawloff - Nie Sie 10, 2014 10:20 am
I jak wypadło to starcie?
Jest jeszcze szansa spróbować po dramie?
ErykCzternasty - Nie Sie 10, 2014 11:30 am
Największy rozrzut w Hp. Niespodzianką wieczoru były wyższe oceny nowej Lagi. Prawdopodobnie stara butelka nie była jednak tak stara. Są plany, żeby to weryfikować
Wiktor - Nie Sie 10, 2014 3:46 pm
Krótkie resume ode mnie:
Talisker 10yo stara wersja - bardzo "czysta" i nadspodziewanie owocowa wersja, kompletnie inna niż pamiętam z kilku wytrawnych (a również całkiem niedawnych) podejść, styl tej whisky musiał ewidentnie i znacząco ewoluować na przestrzeni lat
Talisker 10yo nowa wersja - znacznie bardziej obcesowa (dirty) i jednoznacznie, wręcz nachalnie torfowa, a jednocześnie mniej charakterystyczna niż kiedyś (prezentuje aktualnie styl Islay-podobny)
HP 12yo stara wersja - jednorodna, mentolowo-cytrusowa, doskonała jak na podstawkę w 43%, powiew dawnych, pięknych czasów
HP 12yo nowa wersja - pozajakościowa, kartonowo-klejowy profil, zero cech wspólnych z wersją starą.
Ardbeg 10yo stara wersja - powyżej przeciętnej, lecz od zachwytów bardzo daleko, początkowo wytrawna z pieprzem i cytrusami, później bardziej zbalansowana, a na finiszu niemal deserowa
Ardbeg 10yo nowa wersja - od samego startu mega słodka, torfowa i płaska, podobna do młodych kastrowanych wersji Kilchoman (oraz poniekąd do dawnej, oficjalnej wersji 17yo), sporo wspólnego także z dzisiejszymi, bardziej wygładzonymi edycjami CI
Lagavulin 16yo stara wersja - zaskakujące rozczarowanie, profil zaledwie przyzwoity, miałki, bez ewolucji smakowej, całkowicie inny od wersji próbowanych kilkanaście lat temu (ale będzie kolejna weryfikacja, przypuszczalnie trafiliśmy na b. późny bottling White Horse z 2004 r.)
Lagavulin 16yo nowa wersja - faktycznie lepsza, bardziej charakterna od w/w edycji starszej, intensywniejsza, ale równie już oczywista jak współczesny Talisker 10yo i nie pokazująca ani smakowej głębi, ani zmienności, ani oryginalności na tle całego współczesnego, zunifikowanego Islay
mariusz123 - Nie Sie 10, 2014 7:31 pm
Bardzo ciekawe zestawienie.
Miałem kiedyś jednocześnie dwie butelki Lagavulina 16 yo, z 2006 i 2011 roku. Wielokrotnie przeprowadzałem mini blind tasting i za każdym razem z łatwością wygrywała starsza wersja. Nie wiem co stało się na przestrzeni tych kilku lat, ale 2006 był złożony i z radością można było doszukiwać się najmniejszych niuansów w aromacie i smaku. 2011 był płaski, jednowymiarowy, czuć było sporo dymu, gdzieś w oddali torf i nic więcej.
Najnowszych wypustów nie miałem okazji pić.
Wiktorze, zdradzisz do kogo mam się uśmiechną w sprawie starego Taliskera
O ile nie był aż tak dobry, że nic nie zostało...
Rajmund - Nie Sie 10, 2014 7:32 pm
W moim przepastnym (i straszliwie nieuporządkowanym!) archiwum znalazłem zdjęcie butelki Lagavulin 16yo zrobione w The Whisky Shop w Dufftown w lecie 2002. Zakładam, że była to bieżąca wersja - ta whisky nie przesiadywała na półkach zbyt długo. W dolnej części etykiety widniał napis "Port Ellen, Isle of Islay". Cała reszta zgadza się.
Aha, a przy okazji oznacza to, że dotarłem szczęśliwie do domu. Dziękuję wszystkim za spotkanie, za towarzystwo. Miło było poznać kilka nowych twarzy.
JacekBee - Nie Sie 10, 2014 8:44 pm
Również dziękuję wszystkim za miłe spotkanie!
A co do Laga to wszystko wskazuje, że jednak piliśmy osławionego White Horse'a (pierwsze Lagi z napisem Port Ellen to circa 2001/2002, a zatem ten WH to raczej <2000) i cóż - rozczarował.
Moje osobiste wnioski po spotkaniu są takie: spleenu za podstawkami lat minionych nie poczułem i już raczej nie poczuję. Stary HP 12 bardzo solidna rzecz, pozostałe do zapomnienia, i tyle. Jednak podstawki najlepiej smakują we wspomnieniach - wtedy gdy piło się te co lepsze po raz pierwszy i odkrywało się dopiero świat maltów, to były niemal objawienia. I dobrze, niech tak już zostanie, czy się te whisky zaczynało pić rok temu czy lat temu piętnaście . Nikomu tych przyzwoitych podstawek odradzać nie zamierzam (a takimi okazały się i Talisker i Ardbeg i Lagavulin - lat obecnych czy minionych. Rzecz jasna do podstawek obrzydliwych, vide obecny HP12, będę zniechęcał coby nowicjuszy od złego uchronić ) bo warto na takich wyrabiać sobie smak i cieszyć się nimi póki człowiek się nie zmanierował , ale samemu więcej takich powrotów nie przewiduję. No, może za 10 lat. Tymczasem czas na sample Kilkerrana... Też, chwała Bogu, podstawek.
ErykCzternasty - Nie Sie 10, 2014 9:58 pm
Również dziękuję za spotkanie. Żałuję, że część rozmów i opowieści nie została zarejestrowana
Rzecz jasna i mnie było milo poznać kilka nowych twarzy
rosomak - Pon Sie 11, 2014 10:38 am
Pijac starego i nowego Taliskera mialem wrazenie, ze to dwie zupelnie rozne whisky (zwlaszcza zapachowo) co niestety nie zmienilo faktu, iz obie byly bardzo przecietne.
W przypadku Highland Park 12 roznica byla juz jednak potezna byc moze jednak glownie z uwagi na tragiczna, kartonowo-szmatowa jakosc nowej wersji.
Ardbeg - naprawde niemal bez zmian, a w kazdym razie w sensie oceny/jakosci - stara i nowa wersja to "dziesiatki" niemal to samo.
Lagavulin 16 - jedyna ze "starych" whisky w zestawieniu, co do ktorej nie nie mielismy pewnosci czy jest z drugiej polowy lat 90tych czy powiedzmy z 2004 i z tego powodu niewykluczona bardziej dokladna powtorka laga
Wiktor - Pon Sie 11, 2014 12:32 pm
Kod LLNK00500838 na tyle etykiety wskazuje rocznik bottlingu 1997, lecz wątpliwości zdecydowanie mnoży fakt, że butelka jest pozbawiona złoconego, malowanego "1816 ISLA", a posiada je w wersji wypukłej - tak samo jak obecne wypusty.
rad93 - Wto Sie 12, 2014 11:59 am
czołem, załoga!
po pierwsze - wielkie dzięki dla rosomaka, 4inhand i reszty ekipy za zaproszenie, zorganizowanie trunków, miejsca i przemiłe towarzystwo. to był niezapomniany weekend. było super i pewnie jeszcze nie raz będzie!
po drugie - nowe twarze bardzo się cieszą, że poznały starych wypijaczy.
po trzecie - zapiski. trochę na szybko i chaotycznie, ale kiedyś w końcu trzeba zacząć:
Ardbeg 10
stary: nieco ciemniejszy w barwie, w zapachu delikatniejszy, bardziej ziemisto-mokry, "żyzny" i mniej dymny. daje to wrażenie głębi i wyrafinowania. smak: nie tak słodki, bardziej ziemisto-orzechowy. finisz: słabszy, lekko dymny, bardziej gorzkawo-migdałowy.
nowy: profil bardzo podobny, jednak wyraźnie ostrzejszy. w nosie piernik zawinięty w smażony bekon i posypany parmezanem, położony na świeżo przewalcowanym asfalcie. smak bardzo słodki, idealna spójność z wrażeniami zapachowymi, jednak alkohol dużo wyraźniejszy. finisz intensywny, dymno-parmezanowo-wędzony - czyli znowu dobra spójność.
wnioski: obydwa mają swój urok, idą łeb w łeb.
Talisker 10
stary: zapach pieprzno-wędzono-owocowy (ten ostatni element mocno zaskakujący!), przechodzący w orzechowe ciasto i czekoladki z likierem, utrzymuje się i rozwija w kieliszku przez cały czas, pokazując kilka odsłon. smak: tylko nieznacznie słodkawy, z większą ilością wędzonych owoców i makreli. finisz: średnio długi, bardzo spójny z całym profilem.
nowy: zapach ewidentnie wietrzeje w kieliszku, pozostawiając ostrość alkoholu i dopiero w tle aromaty morsko-żywiczne. w smaku słodszy, ostrzejszy, bardziej "skalisto" goryczkowy, z przyjemnym finiszem skórzanego paska zanurzonego w morskiej wodzie.
wnioski: przewaga starego moim zdaniem nie jest duża - bardziej w stronę ulubionych wrażeń, niż samej jakości, oczywiście z wyjątkiem ulatującego zapachu.
natomiast w stosunku do edycji zapamiętanej 9 lat temu zabrakło mi gęstej oleistości, hardkorowej słoności zardzewiałych podkładów kolejowych i jednoznacznego finiszu z beki po wędzonych rybach. prawdopodobnie wtedy próbowałem edycji pomiędzy porównywanymi w Poznaniu i śmiem wysnuć wniosek, że właśnie tamta smakowała mi najbardziej. a może po prostu trawa była zieleńsza, a niebo błękitniejsze?
Highland Park 12
stary: świetna edycja. łagodność, wielowarstwowość, wyrafinowanie. w nosie jeżyny, ser pleśniowy o intensywnym aromacie brzoskwiniowym, a pod spodem konfitury, zbutwiałe drewienko i "piwniczna" kwaskowość. smak: bardzo łagodny (prawie w ogóle nie czuć %), słodkawy, jagodowy mentol (fioletowe Airwaves?) i lekki, finezyjny. finisz w postaci gorzkawego drewna i okruchów parmezanu.
nowy: oj, będzie boleć... zapach najtańszych gumowych tenisówek zmagazynowanych w gorzkawej drewnianej bece, rozpuszczony w nieodłącznym spirytusie przemysłowym. w smaku przyjemniejsza niespodzianka: gorzkawo-żołędny, trochę jak deska na której pokrojono cebulę, a wcześniej roztarto jagody. finisz alkoholowy, rozgrzewający: drewno i duszona cebula.
wnioski: jedyna podstawka tego wieczoru udowadniająca tezę, że istnieją dwa światy SM: dzisiejszy i ten nieodżałowany, sprzed lat. czy złote czasy kiedykolwiek wrócą? pożyjemy - zobaczymy.
Lagavulin 16
stary: gorzkawy, spójny, jesienno-ogniskowo-wędzony. niestety kilkukrotnie odnotowałem "nalewkowość" zapachowo-smakową (owoce leśne? orzechówka?). smak i finisz bardzo jednolity z całością, a przez to płaski, bez niespodzianek.
nowy: choć ostrzejszy niż stary, to wydaje się lepszy. w nosie więcej się dzieje (susz wigilijny, wędzona rybka, sklep z art. skórzanymi), ale jednak to pozory: spod spodu uderza mocny alkohol. w smaku nie dzieje się nic więcej, a finisz w porównaniu do starszej wersji skrócony i bardziej płasko-dymny.
wnioski: bardzo podobnie jak w przypadku Ardbegów, łeb w łeb - co kto lubi. ale w tej sprawie jest jeszcze drugie dno: zamawiamy starą edycję SM, a dostajemy w zasadzie nie wiadomo co. amatorszczyzna, prymitywny przekręt, nieznajomość tematu ze strony zaufanego dostawcy, czy po prostu ludzka pomyłka? a może po prostu znak dzisiejszych czasów?
mam nadzieję, że te opisy są zgodne z notami, które wtedy wystawiłem. no, ale tak to bywa z początkującymi...
reasumując: ze wszystkich czterech podstawek tylko HP pokazał, że współcześni producenci zdają się iść po najprostszej linii oporu, odcinając kupony od dawnej chwały i tak naprawdę chyba w ogóle nie zależy im na tym, żeby wyprodukować dobrą whisky za stosunkowo niewielkie pieniądze. szkoda, choć z drugiej strony dobrze, że tylko niektórzy.
Pawloff - Czw Wrz 04, 2014 10:01 pm
a jakieś oceny robiliście, ciekawi mnie ile współczesny Lag dostał?
rosomak - Pią Wrz 05, 2014 7:45 am
Robilismy, 4inhand zapisywal - poprosze go zeby wrzucil skan to bedzie jasne co mialo ile.
|
|
|