To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
bestofwhisky.pl
Forum koneserów i pasjonatów | Hejtujemy od 2005 roku

czyli 'niewiele pamiętam ale...' - 3 w jednym czyli promocyjne opakowanie Bowmore 12 YO

Wiktor - Śro Kwi 15, 2009 4:49 pm

50 funtów za 15yo to chyba lekka przesada :) około 40-45 euro w Niemczech, podczas gdy cena za 18yo na ten moment 65-70 euro, więc różnica spora
rybak - Śro Kwi 15, 2009 5:22 pm

50 funtów to cena z The Whisky Exchange, zdziwiłem się, że drogo, ale zazwyczaj mają uczciwe ceny, więc uznałem że to normalna cena. Ale fakt, znalazłem też cenę 42 funty. I od 70 do 90 dolarów. Nie wiem, jak w Niemczech, w UK może być drożej - bodajże w ostatnim Whisky Magazine w artykule o składowych ceny, strasznie narzekają na brytyjską akcyzę. Niestety, jak zaopatruję się albo w GB (przy okazji wizyt w Londynie), albo w Norwegii (750 koron za butelkę 15tki - to dopiero zdzierstwo!).
Wiktor - Śro Kwi 15, 2009 5:45 pm

rybak napisał/a:
zazwyczaj mają uczciwe ceny

W TWE mieli uczciwe ceny. To co się u nich ostatnio (po uzyskaniu tytułu Retailer of the Year) wyprawia z cenami nie ma chyba precedensu... Cena około 40 funtów w UK za Lapa 15yo widnieje w co najmniej kilku sklepach, które sprawdziłem.
Niemniej, akcyza w UK faktycznie rośnie a najbardziej widać ów wzrost właśnie na przykładzie podstawowych wersji, które w coraz liczniejszych przypadkach są tańsze (!) w Niemczech czy Beneluksie (nie mówiąc o Włoszech). Co innego edycje limitowane - tutaj popyt nakręca spiralę cen, stąd poza ofertami z wewnętrznego rynku brytyjskiego coraz trudniej na cokolwiek starszego/droższego się zdecydować (w skrajnych przypadkach różnice w cenach tych samych wersji sięgają już 50%!). Część sklepów online w UK nastawionych na zagranicznych klientów już zresztą ten fakt zauważyła i bezczelnie podnieśli ceny niemal z dnia na dzień (TWE nie jest odosobnionym przypadkiem).

Rajmund - Nie Kwi 19, 2009 8:59 pm

Ja bym doszukiwał się bardziej prozaicznej przyczyny przejścia na single batch. Pamiętam, że pod koniec lat dziewięćdziesiątych butelkowano jakieś 10-15% whisky jako single malt. Malt Whisky Yearbook 2006 podaje dla Laphroaig 45%. O ile mnie pamięć nie myli, podczas naszej wyprawy jesienią 2008, w Laphroaig (i nie tylko) mówiono już bodaj o ok. 80%, jeśli nie więcej. W tej sytuacji nie ma mowy o zachowaniu jednego profilu aromatyczno-smakowego. Albo robimy batch'e, albo idziemy drogą Bruichladdich i wypuszczamy milion różnych wersji. W Laphroaig oszczędzają na ekipie do wymyślania kolejnych nazw ;)

Pozdrawiam,
Rajmund

Czarek - Czw Kwi 23, 2009 4:54 pm

Rajmund napisał/a:
Laphroaig oszczędzają na ekipie do wymyślania kolejnych nazw


by ożywić rynek możemy trochę powymyslać w ramach forum,
gratisowo :wink:

Wiktor - Pią Kwi 24, 2009 8:58 am

Black Laphroaig? ;)
rybak - Pią Kwi 24, 2009 9:42 am

Wiktor napisał/a:
Black Laphroaig? ;)


Ej, więcej fantazji!
Laphroaig "Iodine Inhaler"
Laphroaig "6 feets of peat"
Laphroaig "Life will never smell the same"
Laphroaig "Burnt Smokehouse"
Laphroaig "Love or hate"

A idąc tropem Wiktora:
Laphroaig "Lord of Islay" oczywiście!

All rights reserved ;)

[ Dodano: Pią Kwi 24, 2009 10:46 am ]
Rajmund napisał/a:
Pamiętam, że pod koniec lat dziewięćdziesiątych butelkowano jakieś 10-15% whisky jako single malt. Malt Whisky Yearbook 2006 podaje dla Laphroaig 45%. O ile mnie pamięć nie myli, podczas naszej wyprawy jesienią 2008, w Laphroaig (i nie tylko) mówiono już bodaj o ok. 80%, jeśli nie więcej.


Hm, to w takim razie z czego robią blendy, skoro destylernie wolą (i słusznie!) butelkować coraz więcej produktu jako malt?
Czyżby dlatego coraz więcej "grainów" na rynku? ;) (przy okazji: Compass Box Hedonism, paluszki lizać!)

windham hell - Pią Kwi 24, 2009 10:38 pm

Laphroaig SRED (sleep -related eating disorder) matured in old coffin cask :mrgreen:
Rajmund - Pon Maj 04, 2009 6:54 pm

rybak napisał/a:
Hm, to w takim razie z czego robią blendy, skoro destylernie wolą (i słusznie!) butelkować coraz więcej produktu jako malt?
Czyżby dlatego coraz więcej "grainów" na rynku? ;) (przy okazji: Compass Box Hedonism, paluszki lizać!)

Zwiększają produkcję - i destylarnie słodowe i zbożowe gorzelnie. Zresztą, w przypadku tych drugich to dość proste. W przypadku słodowych - praca w weekendy, krótsze letnie przestoje na konserwację, skracanie do niezbędnego minimum poszczególnych faz produkcji, znaczne rozszerzenie tzw. middle cut podczas destylacji. Do niczego dobrego to nie prowadzi z naszego punktu widzenia. Jak grzyby po deszczu rosną koszmarne magazyny z blachy falistej (np. w Glenfiddich, Glen Moray, ale też choćby w Lapohroaig!). Raz po raz pojawiają sie pomysły jak tu przyspieszyć dojrzewanie whisky (np. mniejsze beczki - Laphroaig Quarter Cask). I tak dalej. A starzy wielbiciele whisky coraz częściej kiwają głowami i powiadają: "kiedyś to była łycha..."
:(

rybak - Pon Maj 04, 2009 7:50 pm

Trochę smutne to. Z drugiej strony, gdyby nie rosnąca popularność whisky (zwłaszcza słodowej), to zapewne większości z nas na tym forum by nie było. Pilibyśmy koniak, w najlepszym razie blendy nie z najniższej półki ;) A te zmiany to przecież pokłosie rosnącej popularności.
Z trzeciej strony, widać też odwrotne tendencje - wydłużanie czasu dojrzewania: Balvenie rezygnuje z obu wersji 10letnich, wspomniany Laphroaig postarza 15tkę o 3 lata, Highland Park wprowadza 40latkę jako regularną wersję oficjalną, Glenfarclas Family Casks to też nie młodziki. Chociaż oczywiście nie zawsze starsze oznacza lepsze.
Coraz więcej konsumentów whisky posiada coraz większą wiedzę i podejmuje coraz bardziej świadome wybory ;)
Przemysł przyznaje, że jest problem na lini podaż-popyt. Zapewne kwestia zwiększenia popytu jak najmniejszym kosztem obniżenia jakości spędza wielu sen z oczu.

Rajmund - Wto Maj 05, 2009 1:38 pm

No tak, zawsze nadzieja jest w Speyside. Chociaż akurat Balvenie czy Glenfarclas - będące wciąż interesami rodzinnymi, ograniczające do minimum rozlewy niezależne swoich produktów - z definicji muszą zachowywać się inaczej niż wielcy wytwórcy whisky. Pozytywną zmianę odnotować trzeba w przypadku BenRiach. Też Speyside, całkiem niedaleko, też spoza kręgu wielkich koncernów.

Czasem jak czytam o Campbeltown jako regionie (że robili niegdyś świetną whisky, aż uwierzyli w swój sukces i przestali zwracać uwagę na jakość, tylko poszli na ilość, co skończyło się końcem większości destylarni i regionu jako takiego) i patrzę na to, co dzieje się na Islay, to odnoszę wrażenie, że ktoś na tej wysepce (z której, nota bene, gołym okiem widać Campbeltown) nie odrobił lekcji z historii. Przy całej sympatii dla Islay i jej whisky. Smutek chwyta za serce. Bo przestawienie się na wersję 18-letnią w Laphroaig to zapewne wynik inwentaryzacji w magazynie i konstatacji, że i tak aktualną wersję 15yo robi się w większości z beczek co najmniej 18-letnich, więc czemu sprzedawać je tanio. A 40-letnia Highland Park to taka nisza, że w ogóle nie ma o czym mówić na szerszą skalę. Obawiam się, że główny trend pozostaje niezmiennie jakościowo niekorzystny.

Jak już kiedyś gdzieś wspominałem, ktoś mądry powiedział mi jakieś 10 lat temu, że za 10 lat nie będę chciał pić "tego, co oni tam teraz robią w Macallan." I miała Fiona rację. Boję się, że to samo ciśnie mi się na usta w odniesieniu do moich niegdyś ukochanych Laphroaig, Lagavulin, Ardbeg, Bowmore, Caol Ila...

Albo po prostu jestem w marudnym nastroju w związku z parszywą pogodą za oknem ;)

mik_us - Wto Maj 05, 2009 4:03 pm

Proponuję następującą kurację :) spróbować z każdego regionu kilku wersji podstawowych a następnie wrócić do starszych wersji aby je docenić i poznać od nowa ;)
windham hell - Wto Maj 05, 2009 4:51 pm

Prawdopodobnie Rajmund ma rację całkiem podobne prawidłowości zaobserwowałem w '' literaturze " typu fantastyka pod koniec lat 80 a potem w muzyce "metalowej " w latach 90 :(


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group