UWAGA! Obecna zawartość serwisu jest testowa - strona jest w trakcie tworzenia.
20.04.2026 Monday 07:34 
2014.08.21

A może tak Bacardi?

Marka Bacardi kojarzy się nam przede wszystkim z rumem, rzadziej z wermutami (Martini), pewno jeszcze rzadziej z wódką (Grey Goose, Eristoff), zupełnie sporadycznie z ginem (Bombay), a już chyba tylko nielicznym z whisky. Nic dziwnego – należące do koncernu destylarnie Aberfeldy, Aultmore, Craigellachie, Macduff i Royal Brackla stosunkowo rzadko pojawiają się na stołach nawet najwytrwalszych poszukiwaczy przygód spod znaku podwójnej destylacji i dębowej maturacji. Tym bardziej, że i sam koncern nie bardzo dba o to, by jego nazwa kojarzona była z whisky – jedna z większych atrakcji turystycznych w Szkocji związanych z whisky, znajdująca się w należącej do Bacardi destylarni Aberfeldy, nosi miano Dewar’s World of Whisky.



Jednak już od kilku miesięcy dają się zauważyć pewne działania mające na celu wypromowanie whisky wytwarzanych przez należące do Bacardi destylarnie i zwiększenie udziału we wciąż rosnącym rynku whisky szkockiej. W związku z tym, że żadna z posiadanych przez koncern marek nie jest tak silna, jak Bowmore, Ardbeg, Highland Park, czy Glenmorangie, by bez problemu i bez ograniczeń – zarówno ilościowych, jak i cenowych – sprzedać na pniu wszystko, co tylko przeleje się przez spirit safe, marketingowcy Bacardi postanowili podejść nas nieco inaczej. Oto trwające cztery lata badania rynku, analiza działalności konkurencji, rozmowy ze sprzedawcami i specjalistami wykazały niezbicie, że konsument końcowy koniecznie chce, by oferowane mu whisky miały określenie wieku – zamiast dętych nazw w stylu Legend, Lasanta, czy nawet Uigeadail – oraz przejawia irracjonalny wręcz strach przed karmelem. Co bardziej wybredni nie lubią, gdy im się whisky filtruje przed zabutelkowaniem. Innymi słowy, jeśli nie możesz oprzeć swoich działań na legendzie formatu Black Bowmore, daj koneserom – tym prawdziwym i tym domorosłym – to, czego oczekują od przyzwoitej whisky, a co łatwo da się wyczytać z etykiety. Swoją drogą, ciekaw jestem ile kosztowały te badania – sam powiedziałbym im to samo za połowę wydanych pieniędzy.

Ofensywa Bacardi na rynku whisky rozpoczęła się już wiosną tego roku, kiedy to na półkach sklepowych pojawiła się nowa oferta Aberfeldy – wersje 12-letnia, 21-letnia oraz 18-letnia, przy czym ta ostatnia oferowana jedynie w sklepach znajdujących się na lotniskach, promach, itp. (travel retail). Nowy kształt butelek, nowe pudełka, nowe etykiety. Na etykietach mnóstwo złota, co ma być nawiązaniem do faktu iż Pitilie Burn, potok zaopatrujący destylarnię w wodę do produkcji whisky, czasami nosił ze sobą również prawdziwe złoto. Co więcej, dostępny jest także zestaw upominkowy Aberfeldy Pitilie Burn Gift Pack, składający się z butelki 12-letniej Aberfeldy oraz pół litra wody z tego właśnie potoku. Na wrzesień tego roku zapowiedziano premierę 16-letniej wersji leżakowanej przede wszystkim w beczkach po sherry, a także 30-letniej, finiszowanej w beczkach po marsali.



Alfabetycznie druga destylarnia należąca do Bacardi, Aultmore, ciągle czeka na swoje pięć minut. Już w przyszłym miesiącu, podczas Stockholm Whisky Show, zaprezentowana zostanie nowa linia whisky z tej destylarni. W jej skład ma wejść wersja 12-letnia, 25-letnia, oraz 21-letnia. Ta ostatnia znowu jedynie dla podróżujących. W przypadku Aultmore zdecydowano się na zaniechanie filtrowania i barwienia karmelem.

Jeśli chodzi o Craigellachie, to też chwilowo musimy uzbroić się w cierpliwość. Wygląda jednak na to, że warto poczekać. W zapowiedziach prasowych mówi się o pięciu nowych wersjach. Wkrótce na rynku pojawić się ma Craigellachie 13yo, 17yo i 23yo, oraz 21yo (travel retail). W znajdującym się nieopodal destylarni Craigellachie Hotel, słynącym ze swojego baru, świetnie zaopatrzonego w whisky, dostępna ma być ekskluzywna wersja Craigellachie 11yo, butelkowanej tylko wyłącznie dla tego przybytku. Sam hotel ma również zacząć pełnić funkcję swego rodzaju Visitor Centre destylarni. Oznaczać to może, iż Craigellachie dołączy do grona szkockich gorzelni dostępnych dla zwiedzających.


Whisky produkowana w destylarni Macduff dostępna dotąd była – poza wersjami niezależnymi – jako Glen Deveron. Ktoś z branży zażartował kiedyś, że jest to whisky tak kiepska, iż znajduje nabywców jedynie pośród wędkarzy łowiących pstrągi i łososie w rzece Deveron. Gdyby nazwać ją inaczej, już nikt nie chciałby jej kupować. Prawda jest jednak taka, że nazwa destylarni Macduff jest marką należącą do koncernu Diageo, a więc jej użycie przez Bacardi jest niemożliwe.

Jaka by nie była sytuacja marki Macduff, whisky z tej destylarni radzi sobie całkiem nieźle w sieci sklepów travel retail. Jest tam dostępna od kwietnia tego roku w wersjach 16yo, 20yo i 30yo, pod nazwą Bacardi’s Glen Deveron Royal Burgh Collection. W normalnych sklepach pojawi się wkrótce jako Deveron, w wersjach 12yo, 18yo i 25yo.



Na koniec, Royal Brackla. Począwszy od wiosny przyszłego roku, w sklepach pojawiać się zaczną – stopniowo, od najmłodszej do najstarszej – wersje 12yo, 16yo i 21yo.

Wspomnieć należy, że whisky ze wspomnianych czterech destylarni (wszystkich należących do Bacardi, za wyjątkiem Macduff) wcześniej dostępne były w serii Flora & Fauna, firmowanej przez poprzedniego ich właściciela, koncern Diageo, jednak ich dostępność była ograniczona. Podobnie jak serii Rare Malts i Flora & Fauna Cask Strength.

Czy whisky z Bacardi uda się podbić rynek – czas pokaże. Pewnym jednak jest, że jeśli destylarnie nie mają tak ugruntowanej pozycji, jak chociażby Glenmorangie, trudno wyobrazić sobie skuteczną ofensywę rynkową za pomocą whisky bez określenia wieku (no age statement - NAS). Wprowadzenie więc do świadomości konsumentów zapowiadanych nastolatek wydaje się być rozwiązaniem ze wszech miar rozsądnym. Gdy wyprzedane zostaną stare zapasy whisky leżakującej w magazynach Bacardi, a pozycja marek zostanie ugruntowana, wtedy przyjdzie czas na sprzedawanie młodych NASów i wymyślanie im chwytających za serce nazw.

[R.M.]

Zdjęcia Bacardi oraz ze zbiorów autora.

R E K L A M A